Witajcie!! Dawno mnie tutaj nie było, oj dawno ... ale wybaczycie :( ?
Miałam dużo pracy i z niczym nie mogłam zdążyć ... a najgorsze jest to, że ominęło mnie pierwsze wybieranie miodu ... Tomek wyczekał na upragnioną pogodę i pojechał przejrzeć ule, a że miód był gotowy czyli ... zaszyty. Tak więc już nie czekał na mnie ... musiał się spieszyć bo podczas niepogody pszczoły nie wylatują na "pyłko-branie" i opróżniają magazyny ... i człowieki nie wiele by miodku dostały :)
Ale słońce błysło i udało się podebrać słodkości ...
Obiecuje, że następnym razem już tam będę i wszytko udokumentuje ...
Ale ... ale byłam już przy zlewaniu tego bursztynowego płynu ... zobaczcie jak smakowicie wygląda
Ule puste czekają na nową partię ... pięknie kwitną akacje, malina, czernica ... i poszłam wczoraj na spacer z moimi chłopakami zobaczyć czy nasze bohaterki pracują ...
Nie pojechaliśmy do naszych osobistych pszczółek bo trochę daleko, tak więc poszliśmy do pobliskiego lasu ... chodziliśmy oglądali ... moje kochanie nadsłuchiwało czy coś głośniej nie bzzzyczyyy ale cisza tylko pojedyncze osobniki ...
Sami zobaczcie jak pięknie pracują pszczoły ...
Ładnie? prawda?
I tak chodziliśmy chyba ze 2 godz. aż nagle mój wzrok przykuło coś dziwnego na drzewie ... wołam Tomka, a ten mnie zastrzelił odpowiedzią ... mówi, że to rójka. Nadchodził zmrok więc uwiły się na gałęziach i chciały przenocować by wraz ze świtem polecieć z wielkim szumem szukać nowego domu ...
Wiecie co mojego męża najbardziej zdziwiło? nie zgadniecie - ja kompletny amator "wyhaczyła" rójkę a jemu się nie udało ... :)
Teraz kilka fotek tego cudu ...
Pewnie to wszystko co dziś mam dla Was ... pozdrawiam i do kolejnego poczytania i zobaczenia ...
PA KOCHANI !!
Jest to blog o pszczołach ubarwiony fotografiami pszczół i przyrody ...
sobota, 24 maja 2014
poniedziałek, 5 maja 2014
Rójka - cd.
Witam ponownie ... dziś tylko kilka zdań na temat naszych gości choć szczerze mówiąc to zostaną na dłużej, tak więc już nie goście.
W sobotę pojechaliśmy zobaczyć jak się zagospodarowały i jak im się mieszka w nowym miejscu, a że zrobiło się zimno, padało i słońca niewiele Tomek chcąc im pokazać dobre serce naszykował im jedzonko.
Odwirował resztki zimowego miodu i zmieszał to z cukrem pudrem, powstało coś na podobieństwo masy solnej (cukrowej).
Uturlał wałeczek i odsłaniając podwałkę (czyli ulowy sufit) ułożył go tam. Pszczoły mają teraz swobodny dostęp do słodkości. Teraz ze spokojną rozczochraną i pełnym brzuszkiem czekają na ciepłe dni.
Mamy nadzieje, że tak ugoszczone opowiedzą (nabzykają) napotkanym bezdomnym, szukającym lokum swoim ziomkom, że na ich podwórku stoi jeszcze kilka lokali ...
Pozdrawiam słoneczni i czekamy na upały?!
W sobotę pojechaliśmy zobaczyć jak się zagospodarowały i jak im się mieszka w nowym miejscu, a że zrobiło się zimno, padało i słońca niewiele Tomek chcąc im pokazać dobre serce naszykował im jedzonko.
Odwirował resztki zimowego miodu i zmieszał to z cukrem pudrem, powstało coś na podobieństwo masy solnej (cukrowej).
Uturlał wałeczek i odsłaniając podwałkę (czyli ulowy sufit) ułożył go tam. Pszczoły mają teraz swobodny dostęp do słodkości. Teraz ze spokojną rozczochraną i pełnym brzuszkiem czekają na ciepłe dni.
Mamy nadzieje, że tak ugoszczone opowiedzą (nabzykają) napotkanym bezdomnym, szukającym lokum swoim ziomkom, że na ich podwórku stoi jeszcze kilka lokali ...
Pozdrawiam słoneczni i czekamy na upały?!
czwartek, 1 maja 2014
Rójka
Jest 1 maj, a już od 13 minut 2 maj ... nie uwierzycie jak mnie dziś (wczoraj) spotkała przygoda !
Wstałam jak zwykle rano trochę ogarnięcie mieszkania, kawka, obiadek i że za oknem urodziła się piękna pogoda (od rana nic nie zapowiadało, że zrobi się ładnie) to oczywiście zbiórka i wyjazd.
Gdy zajechaliśmy na miejsce Tomek oczywiście pierwsze kroki w stronę uli a ja poszłam do domu przywitać się z Michałem i Gabrysią (rodzeństwo mojego męża), a że jak wcześniej wspominałam piękna pogoda była więc wyszłam i ja na podwórko. Synek mój już tam szalał, a ja kierowana ciekawością poszłam zobaczyć cóż to mój mężulek kombinuje ! :) Podchodzę do niego, a on do mnie z tekstem "idź i pilnuj pszczół" ... no myślę oszalał ten mój chłop !ale on całkiem poważnie i tłumaczy mi, że zaglądał do nich i dziwnie jakoś dużo pszczół buszuje po pustym ulu ...
Mówi mi idź i jak zobaczysz dużo pszczół jak lecą to się drzyj ... ok ! myślę pójdę siądę w słońcu popasę te nasze zwierzaki, a przy okazji kolorków nabiorę ... siedzę i siedzę ale nic! ... trochę to nudne takie siedzenie.
Tomek skończył swoje, tata Tomka wrócił (nie było go w domu), usiedliśmy na podwórku pijemy kawkę i tu nagle nie uwierzycie słyszymy bzyczenie ale nie kilku pszczół, a tysięcy ... zamarliśmy !! Tomek pobiegł po ubranko ja po aparat.
Tomek czuł, że coś się kroi ale był święcie przekonany, że to jego będą chciały zwiać, a tu taka niespodzianka to do nas przyszła rójka ... zobaczcie jak to wyglądało !
Tak jak mój specjalista przewidywał coś się wydarzyło i te wcześniej wchodzące pszczoły to byli zwiadowcy ... byli zobaczyli i królową przyprowadzili ... no bo gdzie indziej znalazłyby tak idealne miejsce?!
Moje kochanie mega szczęśliwe ja zadowolona, że tak udaje mi się podglądać te nasze pszczoły nawet specjalnie nie zabiegając o to ... a teraz zmyka już bardzo późno ... wow pierwsza !
Do następnego ... !
Wstałam jak zwykle rano trochę ogarnięcie mieszkania, kawka, obiadek i że za oknem urodziła się piękna pogoda (od rana nic nie zapowiadało, że zrobi się ładnie) to oczywiście zbiórka i wyjazd.
Gdy zajechaliśmy na miejsce Tomek oczywiście pierwsze kroki w stronę uli a ja poszłam do domu przywitać się z Michałem i Gabrysią (rodzeństwo mojego męża), a że jak wcześniej wspominałam piękna pogoda była więc wyszłam i ja na podwórko. Synek mój już tam szalał, a ja kierowana ciekawością poszłam zobaczyć cóż to mój mężulek kombinuje ! :) Podchodzę do niego, a on do mnie z tekstem "idź i pilnuj pszczół" ... no myślę oszalał ten mój chłop !ale on całkiem poważnie i tłumaczy mi, że zaglądał do nich i dziwnie jakoś dużo pszczół buszuje po pustym ulu ...
Mówi mi idź i jak zobaczysz dużo pszczół jak lecą to się drzyj ... ok ! myślę pójdę siądę w słońcu popasę te nasze zwierzaki, a przy okazji kolorków nabiorę ... siedzę i siedzę ale nic! ... trochę to nudne takie siedzenie.
Tomek skończył swoje, tata Tomka wrócił (nie było go w domu), usiedliśmy na podwórku pijemy kawkę i tu nagle nie uwierzycie słyszymy bzyczenie ale nie kilku pszczół, a tysięcy ... zamarliśmy !! Tomek pobiegł po ubranko ja po aparat.
Tomek czuł, że coś się kroi ale był święcie przekonany, że to jego będą chciały zwiać, a tu taka niespodzianka to do nas przyszła rójka ... zobaczcie jak to wyglądało !
![]() |
| Nadlatują |
Patrzyliśmy jak zaczarowani, a najbardziej urzekło to mnie bo tylko ja nie widziałam czegoś takiego na żywo ...
Krążyły dość długą chwilę i zaczęły wlatywać do ula obsiadły cały wlot, ul i drzewka, a robiły przy tym tyle hałasu.
Po jakiś 30 minutach mąż poszedł dołożyć im ramek bo większa część roju była już w ulu, przejrzał ramki i znalazł matkę ... jest matka to i świta zostanie.Tak jak mój specjalista przewidywał coś się wydarzyło i te wcześniej wchodzące pszczoły to byli zwiadowcy ... byli zobaczyli i królową przyprowadzili ... no bo gdzie indziej znalazłyby tak idealne miejsce?!
Moje kochanie mega szczęśliwe ja zadowolona, że tak udaje mi się podglądać te nasze pszczoły nawet specjalnie nie zabiegając o to ... a teraz zmyka już bardzo późno ... wow pierwsza !
Do następnego ... !
piątek, 25 kwietnia 2014
Przegląd :)
Dziś opowiem, a także pokaże jak zagląda się do uli by zobaczyć co w nich słuchać i co widać.
Tak więc od początku ... najpierw odpowiedni strój (bardziej odpowiedni jest ten na drugim planie) ...
... później dymek ...
... gdy mieszkanki uli są już odpowiednio uspokojone można do nich zajrzeć ...
By dobrze je obejrzeć Tomek musiał każdą ramkę wyciągnąć i przeglądnąć. Musiał sprawdzić czy mają co jeść, czy noszą nektar, czy nie ma objawów chorobowych i stopień zaczerwienia.
Pszczoły solidnie pracują już noszą nektar i widać pierwsze efekty ich pracy ... proszę zobaczcie
... te błyszczące sześcianiki to nektar (nakrop) i zmagazynowany pyłek (pierzga). Potrzebują tego by się rodzinna pszczela mogła rozwijać ... mówiąc inaczej to ich stołówka.
Pewnie się zastanawiacie skąd u mnie takie mądrości, a stad że mam suflera i recenzenta za sobą i pilnuje bym nie wypisywała głupot, a Wy tych głupot byście nie czytali ... ;)
... ale wracamy do rzeczy ...
Chciałam koniecznie też zobaczyć choć jedną matkę i udało się (bo to nie takie łatwe) przeszukując ramkę po ramce Tomek trafił na jedną ... a oto i ona KRÓLOWA (ta biała kropka to KALAMITKA czyli znakowanie matek)
Tomek w ten sposób przeglądał ul po ulu ... bo jak to przysłowie mówi "pańskie oko konia tuczy" w tym przypadku pszczoły
Gdy moje kochanie zaglądało do uli to ja obserwowałam je gdy wlatywały i wylatywały z uli ... wiecie, że one tak bez przerwy cały dzień (od wschodu aż do zachodu słońca). Te które wlatywały przynosiły na swoich odnóżach (tylnych ... to dla mało wtajemniczonych) pyłek różnego koloru jedne miały żółty inne pomarańczowy. Pewnie się domyślicie, że to zależnie od tego z jakich kwiatostanów je zbiorą.
Może ud wam się to dostrzec na zdjęciach ...
Tomek zakończył przeglądanie i poszliśmy zobaczyć pole rzepaku i poobserwować pracę pszczół na kwiatkach ...
Czerwone kółka to pszczoły ... moje dzieci śmiały się, że te zdjęcia to "znajdź Wolly" dlatego te kółka :)
I to już koniec ... dziś też byliśmy ale nic nie udało się zrobić bo lało ... ale obiecuje, że każde spotkanie z pszczołami zostanie udokumentowane ... baj !
Tak więc od początku ... najpierw odpowiedni strój (bardziej odpowiedni jest ten na drugim planie) ...
... później dymek ...
... gdy mieszkanki uli są już odpowiednio uspokojone można do nich zajrzeć ...
By dobrze je obejrzeć Tomek musiał każdą ramkę wyciągnąć i przeglądnąć. Musiał sprawdzić czy mają co jeść, czy noszą nektar, czy nie ma objawów chorobowych i stopień zaczerwienia.
Pszczoły solidnie pracują już noszą nektar i widać pierwsze efekty ich pracy ... proszę zobaczcie
... te błyszczące sześcianiki to nektar (nakrop) i zmagazynowany pyłek (pierzga). Potrzebują tego by się rodzinna pszczela mogła rozwijać ... mówiąc inaczej to ich stołówka.
Pewnie się zastanawiacie skąd u mnie takie mądrości, a stad że mam suflera i recenzenta za sobą i pilnuje bym nie wypisywała głupot, a Wy tych głupot byście nie czytali ... ;)
... ale wracamy do rzeczy ...
Chciałam koniecznie też zobaczyć choć jedną matkę i udało się (bo to nie takie łatwe) przeszukując ramkę po ramce Tomek trafił na jedną ... a oto i ona KRÓLOWA (ta biała kropka to KALAMITKA czyli znakowanie matek)
Tomek w ten sposób przeglądał ul po ulu ... bo jak to przysłowie mówi "pańskie oko konia tuczy" w tym przypadku pszczoły
Gdy moje kochanie zaglądało do uli to ja obserwowałam je gdy wlatywały i wylatywały z uli ... wiecie, że one tak bez przerwy cały dzień (od wschodu aż do zachodu słońca). Te które wlatywały przynosiły na swoich odnóżach (tylnych ... to dla mało wtajemniczonych) pyłek różnego koloru jedne miały żółty inne pomarańczowy. Pewnie się domyślicie, że to zależnie od tego z jakich kwiatostanów je zbiorą.
Może ud wam się to dostrzec na zdjęciach ...
Tomek zakończył przeglądanie i poszliśmy zobaczyć pole rzepaku i poobserwować pracę pszczół na kwiatkach ...
Czerwone kółka to pszczoły ... moje dzieci śmiały się, że te zdjęcia to "znajdź Wolly" dlatego te kółka :)
I to już koniec ... dziś też byliśmy ale nic nie udało się zrobić bo lało ... ale obiecuje, że każde spotkanie z pszczołami zostanie udokumentowane ... baj !
niedziela, 20 kwietnia 2014
Witam!! Dziś świąteczna niedziela jest Wielkanoc i mam chwilę by napisać :)
Tydzień temu byliśmy założyć numer naszej pasiece opłaciliśmy opłatę skarbową (wszyscy zapewniali, że to za darmo) i mamy ... weterynarz nadał numer i jesteśmy legalnie i chronieni !
Pszczoły mają się dobrze brzęczą coś tam już zbierają (Tomek mówi, że to rzepak kwitnie) i jest ok.
Mój pszczelarz musi teraz dołożyć (poczekajcie zapytam co to ma dołożyć ...), a już wiem to nazywa się "nadstawki" i pszczoły będą mieć już gdzie magazynować nakrop (nazwa podpowiedziana przez Tomka) i zacząć produkcje miodku :)
Oby tylko dopisała pogoda, a z nią mały problem słońce wygląda za chmur na krótko i zimno ...
... a tak wygląda nasza maleńka pasieka ale pewnie z biegiem miesięcy urośnie (trzymajcie kciuki :) )
... no i jak? jest pięknie jak starych bajkach ...
Chciałam zrobić też kilka zdjęć jak pracują pszczoły ale były dość mocno podenerwowane bo wiało i nadciągała chmura ... więc tylko tyle dało się pstryknąć ale słowo harcerza, że udokumentuje ich pracę bardziej szczegółowo ...
... a więc moi mili do poczytania za kilka dni .... :)
Tydzień temu byliśmy założyć numer naszej pasiece opłaciliśmy opłatę skarbową (wszyscy zapewniali, że to za darmo) i mamy ... weterynarz nadał numer i jesteśmy legalnie i chronieni !
Pszczoły mają się dobrze brzęczą coś tam już zbierają (Tomek mówi, że to rzepak kwitnie) i jest ok.
Mój pszczelarz musi teraz dołożyć (poczekajcie zapytam co to ma dołożyć ...), a już wiem to nazywa się "nadstawki" i pszczoły będą mieć już gdzie magazynować nakrop (nazwa podpowiedziana przez Tomka) i zacząć produkcje miodku :)
Oby tylko dopisała pogoda, a z nią mały problem słońce wygląda za chmur na krótko i zimno ...
... a tak wygląda nasza maleńka pasieka ale pewnie z biegiem miesięcy urośnie (trzymajcie kciuki :) )
... no i jak? jest pięknie jak starych bajkach ...
Chciałam zrobić też kilka zdjęć jak pracują pszczoły ale były dość mocno podenerwowane bo wiało i nadciągała chmura ... więc tylko tyle dało się pstryknąć ale słowo harcerza, że udokumentuje ich pracę bardziej szczegółowo ...
... a więc moi mili do poczytania za kilka dni .... :)
niedziela, 6 kwietnia 2014
Nowy nabytek :)
I znów jestem :) ... a jakże by inaczej ! muszę Wam się pochwalić naszym nowy nabytkiem.
Do naszej rodziny pszczelej dołączyły dwie nowe rodziny ... bardzo liczne rodziny !
A więc od początku ... pojechaliśmy po nie do Kątów do pszczelarza, który jak sam mówi lubi eksperymentować ... Fakt ma ładną choć niewielką pasiekę schowaną koło iglastego zagajnika (swoją droga dość urocze miejsce). I tak po "ceremonii" powitania Panowie przystąpili do przeglądania uli.
Oglądali przeglądali właściciel wychwalał każdą rodzinkę pod niebiosa opowiadał o rasach matkach i ich córka. Wiecie, że matka do spokojna jeszcze osóbka i co za tym idzie jej rodzinka też jej córa też jeszcze jest ok, ale już córka tej córka czyli prawnuczka tej pierwszej już jest złośliwa i żądliwa bestyjka, a co za tym idzie problem dla opiekuna ... no bez kija nie podchodź. No ale nie nasze pszczółki te mają być wcieleniem dobroci i pracowitości ... no i po dłuższym czasie decyzja podjęta ... mamy dwa ule w miarę nowe no i mieszkanki najlepsze.
Wiecie chyba naprawdę nasze pszczółki są ok bo udało podejść mi się do nich blisko bez tego twarzowego kapelusza może to wina (albo zaleta) pogody bo kropiło i było pod chmurką ... ok teraz przedstawie wam nasze nowe "zwierzaczki" ... pogłaskać przytulić się nie da ale urocze są ...
... no i jak się Wam podobają ... ?
Gdy mąż dokonał wyboru i pieniążki przeszły z ręki do ręki chłopaki zapakowali je do samochodu i w drogę powrotną (kawał drogi dość nierównej). Oj co te biedactwa przeszły ... ale nie wydostały się i nie przeczesały nam czupryn :) ... ale już są na swoim nowym miejscu i aklimatyzują się w nowym otoczeniu ...
Do następnego razu kochani ... bo u mnie znów pada i czekam na pogodę no i oczywiście wolne w pracy by odwiedzić podopieczne mojego męża ... pa pa
Do naszej rodziny pszczelej dołączyły dwie nowe rodziny ... bardzo liczne rodziny !
A więc od początku ... pojechaliśmy po nie do Kątów do pszczelarza, który jak sam mówi lubi eksperymentować ... Fakt ma ładną choć niewielką pasiekę schowaną koło iglastego zagajnika (swoją droga dość urocze miejsce). I tak po "ceremonii" powitania Panowie przystąpili do przeglądania uli.
Oglądali przeglądali właściciel wychwalał każdą rodzinkę pod niebiosa opowiadał o rasach matkach i ich córka. Wiecie, że matka do spokojna jeszcze osóbka i co za tym idzie jej rodzinka też jej córa też jeszcze jest ok, ale już córka tej córka czyli prawnuczka tej pierwszej już jest złośliwa i żądliwa bestyjka, a co za tym idzie problem dla opiekuna ... no bez kija nie podchodź. No ale nie nasze pszczółki te mają być wcieleniem dobroci i pracowitości ... no i po dłuższym czasie decyzja podjęta ... mamy dwa ule w miarę nowe no i mieszkanki najlepsze.
Wiecie chyba naprawdę nasze pszczółki są ok bo udało podejść mi się do nich blisko bez tego twarzowego kapelusza może to wina (albo zaleta) pogody bo kropiło i było pod chmurką ... ok teraz przedstawie wam nasze nowe "zwierzaczki" ... pogłaskać przytulić się nie da ale urocze są ...
... no i jak się Wam podobają ... ?
Gdy mąż dokonał wyboru i pieniążki przeszły z ręki do ręki chłopaki zapakowali je do samochodu i w drogę powrotną (kawał drogi dość nierównej). Oj co te biedactwa przeszły ... ale nie wydostały się i nie przeczesały nam czupryn :) ... ale już są na swoim nowym miejscu i aklimatyzują się w nowym otoczeniu ...
Do następnego razu kochani ... bo u mnie znów pada i czekam na pogodę no i oczywiście wolne w pracy by odwiedzić podopieczne mojego męża ... pa pa
poniedziałek, 24 marca 2014
Zaczynamy kolejny etap
Witam ponownie!
W dniu wczorajszym czyli 23.03.2014 roku kupiliśmy 2 rodzinny produkcyjne pszczół. Mąż umieścił je w ulach i czekamy ... no bo dziś pada, a miałam nadzieje, że pojadę dziś zrobię kilka fotek zobaczę jak się aklimatyzują w nowym miejscu ... klops znów czekanie.
Kupiliśmy my pszczoły rasy IWONKA J II wyhodowane w 2013 w kwietniu.
Matki to córki (wiem trochę to pogmatwane) matek zakupionych w Iwoniczu (IWONKA). Trochę to dla mnie czarna magia wszystkie te symbole (I, JG) ale nikt od razu nie wie wszystkiego, a ja kompletny laik ie wiem nic ... ale człowiek uczy się całe życie, a więc uczmy się ! :)
W dniu wczorajszym czyli 23.03.2014 roku kupiliśmy 2 rodzinny produkcyjne pszczół. Mąż umieścił je w ulach i czekamy ... no bo dziś pada, a miałam nadzieje, że pojadę dziś zrobię kilka fotek zobaczę jak się aklimatyzują w nowym miejscu ... klops znów czekanie.
Kupiliśmy my pszczoły rasy IWONKA J II wyhodowane w 2013 w kwietniu.
Matki to córki (wiem trochę to pogmatwane) matek zakupionych w Iwoniczu (IWONKA). Trochę to dla mnie czarna magia wszystkie te symbole (I, JG) ale nikt od razu nie wie wszystkiego, a ja kompletny laik ie wiem nic ... ale człowiek uczy się całe życie, a więc uczmy się ! :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)









